Prezydent Lech Kaczyński powiedział, że doradzałby
ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu, aby “trochę zapanował
nad swoimi emocjami”. To reakcja prezydenta na jedną ze środowych wypowiedzi
szefa MSZ.
Sikorski miał w środę wspólną z ministrem obrony narodowej
Bogdanem Klichem konferencję prasową. Szef MON został poproszony o
odniesienie się do wtorkowej wypowiedzi prezydenta o tym, że to on
decyduje o tym kogo mianować na generała, a kogo nie.
Sikorski stwierdził, że on też się wypowie w tym kontekście.
"Przypominam, że państwo dziennikarze takie teorie snuliście,
jakie to ja mam złe relacje z panem prezydentem i w związku z tym
są problemy z ambasadorami. Mam nadzieję, że teraz widzicie, że to
nie jest kwestia mojej osobowości, bo zaprzyjaźniony resort ma
podobne dylematy" - powiedział Sikorski.
Dodał, że sądzi, podczas niedawnego szczytu NATO w Bukareszcie
gdzie - jak zaznaczył - "wspólnym wysiłkiem osiągnęliśmy sukces"
prezydent powiedział coś, co utkwiło mu w pamięci.
"Zapytany przez dziennikarzy, czy zabiegał o spotkanie z
prezydentem Rosji powiedział +nie, nie zabiegałem bo nie chciałem
niczego popsuć, nie chciałem przeszkadzać rządowi+. To był dobry
sentyment i życzylibyśmy sobie, żeby on miał zastosowanie nie
tylko w Bukareszcie" - powiedział Sikorski
Dziennikarze spytali prezydenta o tę wypowiedź szefa MSZ.
"Muszę powiedzieć, że mnie pan prezydent Putin nie proponował
spotkania więc trudno mi się było z nim spotkać. Ja bym mu
doradzał (Sikorskiemu) żeby trochę zapanował nad swoimi emocjami.
Ja rozumiem, że to jest, z mojego punktu widzenia, młody
mężczyzna, bardzo pewny siebie, ale to wszystko co mam tutaj do
powiedzenia" - odpowiedział Lech Kaczyński.
Podkreślił też, że mianowanie ambasadorów jest uprawnieniem
prezydenta, a nie ministra spraw zagranicznych.
Lech Kaczyński zaznaczył, że z większością wniosków szefa MSZ w
sprawie mianowania ambasadorów on się zgadza.
Pytany co musiałoby się stać, żeby podpisał nominację Andrzeja
Krawczyka na ambasadora w Słowacji odparł, że on tej nominacji nie
podpisze.
Jednocześnie - pytany, czy w związku z tym oczekuje wycofania
wniosku o mianowanie Krawczyka - prezydent odparł, że nie. Ale -
jak dodał - on tej nominacji po prostu nie podpisze "i koniec".
Krawczyk od 2006 roku był prezydenckim ministrem odpowiedzialnym
za sprawy międzynarodowe. W lutym 2007 roku podał się do dymisji
po tym, jak prezydentowi przekazano informację, że w stanie
wojennym miał być tajnym współpracownikiem WSW.
Chodziło o dokumenty przekazane przez Agencję Bezpieczeństwa
Wewnętrznego podczas procedury uzyskiwania certyfikatu dostępu do
informacji niejawnych. W marcu Krawczyka oczyszczono z zarzutu
współpracy ze służbami specjalnymi PRL. Nie wrócił jednak do pracy
w Kancelarii Prezydenta.
W ubiegłym tygodniu prezydent pytany w radiu RMF FM, dlaczego
kandydatura Krawczyka budzi jego sprzeciw odpowiedział, że
Krawczyk nie poinformował go "o istotnych fragmentach życiorysu".
ab, pap
Sprawdź Także Następujące Wpisy:
- Bez urlopu premier nie będzie dobrze rządził
- Po roku rządów Tusk wyjeżdża na Wyspy
- Doradcy Tuska: zakaz klapsa jest bez sensu!
- Palikot: Prezydent i tak jest chamski
- Zmarł Jan Machulski
Brak Komentujących Ten Wpis
Zostaw Swój Komentarz Poniżej