Co najmniej 185 osób zginęło w Kenii od 27 grudnia w
starciach po ogłoszeniu zwycięstwa w wyborach prezydenckich urzędującego szefa
państwa Mwai Kibakiego - poinformowały źródła policyjne.
Sześć osób zostało w poniedziałek zabitych maczetami w Mombasie,
drugim co do wielkości mieście Kenii.
Osiem osób poniosło natomiast śmierć tego samego dnia w starciach
w slumsach Nairobi. W sumie od niedzieli w najuboższych
dzielnicach stolicy zginęło 48 osób.
Kibaki zapowiedział w oświadczeniu noworocznym, że będzie
stanowczo występować przeciwko aktom przemocy. "W kraju właśnie
odbyły się (…) wolne i uczciwe wybory powszechne. Mój rząd
będzie (…) z całą stanowczością występować przeciwko tym, którzy
naruszają pokój" - oznajmił.
Rywal Kibakiego, Raila Odinga, odrzuca wyniki wyborów i zarzuca
zwolennikom prezydenta sfałszowanie 300 tysięcy głosów. Odinga
zaapelował w poniedziałek do obywateli o udział w czwartek w
"masowych pokojowych akcjach protestu". Pierwotnie taki wiec
planowany był na poniedziałek, został jednak zakazany przez władze.
Jak pisze agencja Associated Press, policja kenijska otrzymała
rozkaz strzelania bez ostrzeżenia do uczestników zamieszek. Rząd
zaprzeczył, by taki rozkaz został wydany.
W kilku miastach Kenii - w tym w opozycyjnym Kisumu - wprowadzono
godzinę policyjną, nakazując mieszkańcom pozostanie w domach.
Rząd jeszcze w niedzielę zakazał mediom relacjonowania ulicznych
wystąpień na żywo, motywując taką decyzję względami bezpieczeństwa
i porządku publicznego.
pap, ss
Sprawdź Także Następujące Wpisy:
- Bez urlopu premier nie będzie dobrze rządził
- Po roku rządów Tusk wyjeżdża na Wyspy
- Doradcy Tuska: zakaz klapsa jest bez sensu!
- Palikot: Prezydent i tak jest chamski
- Zmarł Jan Machulski
Brak Komentujących Ten Wpis
Zostaw Swój Komentarz Poniżej