Na kary od jednego roku do dożywotniego pozbawienia
wolności Sąd Okręgowy w Płocku skazał 11 oskarżonych w sprawie uprowadzenia i
zabójstwa 27-letniego Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy z Drobina
(Mazowieckie).
Poniedziałkowy wyrok sądu nie jest prawomocny.
Kary dożywocia sąd wymierzył Sławomirowi Kościukowi i Robertowi
Pazikowi, dwóm oskarżonym o zabójstwo Olewnika. Wobec Roberta
Pazika sąd zdecydował, iż będzie mógł on ubiegać się o
przedterminowe zwolnienie dopiero po upływie 30 lat.
Pozostałych ośmioro oskarżonych sąd skazał na kary od jednego
roku w zawieszeniu na 3 lata do 15 lat pozbawienia wolności - w
przypadku najwyższych wyroków w większości z możliwością ubiegania
się o przedterminowe zwolnienie po kilkunastu latach. To oni bądź
brali udział w porwaniu, bądź pomagali w przetrzymywaniu
uprowadzonego. Jeden z oskarżonych został uniewinniony.
Odczytywanie wyroków wraz z uzasadnieniem trwało prawie cztery
godziny. Ze względu na ważny interes społeczny sąd
zezwolił na ujawnienie danych osobowych i wizerunku oskarżonych.
Wyrok przyjęli oni ze spokojem. Część z nich rozmawiała i śmiała
się.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Ewa Bońkowska-Konca
uzasadniając wyrok powiedziała, że sprawcy uprowadzenia i
zabójstwa Krzysztofa Olewnika szczegółowo planowali swe
działania i postępowali bezwzględnie. "Jesteśmy zawodowymi
sędziami i wiele możemy znieść, ja jestem sędzią ponad
dwadzieścia lat, ale także dla nas jest to szczególna sprawa" -
powiedziała Bońkowska-Konca.
Podkreśliła, że uprowadzony Krzysztof Olewnik był przetrzymywany
ze szczególnym udręczeniem, przykuty do ściany łańcuchami,
najpierw w garażu, a później w betonowej studni, był też bity,
podawano mu leki psychotropowe.
Ojciec Krzysztofa Olewnika, Włodzimierz, powiedział
dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku, iż jego zdaniem, na ławie
oskarżonych zabrakło zleceniodawców przestępstwa. "Ta ława jest
za krótka. Tu nie ma wszystkich osób, nie ma zleceniodawców.
Mogę twierdzić, że to ktoś z wysoko postawionych w policji, czy
polityków. I tego musimy dojść" - dodał.
Siostra Krzysztofa Olewnika, Danuta, płacząc przyznała, że
rodzina jest zadowolona z decyzji sądu. "To jest tak, że to, co
my przeżyliśmy, to, co przeżył Krzysztof, tego nic już nie
zadośćuczyni ani jemu, ani nam" - powiedziała.
Do porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży
mięsnej z Drobina pod Płockiem (Mazowieckie) doszło w nocy z 26
na 27 października 2001 roku. Wkrótce sprawcy zażądali okupu.
Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003
r. okup - 300 tys. euro - przekazano porywaczom. Jednak
uprowadzony nie został uwolniony. Jak się okazało miesiąc po
odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany.
Proces w tej sprawie, której akta liczą 112 tomów, toczył się od
października 2007 r. Odbyło się 30 rozpraw. Na ławie
oskarżonych zasiadło 11 osób, które odpowiadały za 66
przestępstw, w tym także za napady rabunkowe, włamania i
rozboje. Szef grupy Wojciech F., któremu śledczy zamierzali
przypisać tzw. sprawstwo kierownicze, popełnił samobójstwo w
areszcie w czerwcu 2007 r. Wśród skazanych znalazła się jego
żona, Katarzyna Franiewska, wobec której sąd orzekł karę 1 roku
więzienia w zawieszeniu na 3 lata.
Akt oskarżenia w sprawie przygotowała Prokuratura Okręgowa w
Olsztynie, dzięki której w trwającym kilka lat śledztwie w 2006
roku nastąpił przełom - w miejscowości Różan na Mazowszu
znaleziono ciało porwanego.
Do odrębnego postępowania wyłączony został wątek, dotyczący
sposobu prowadzenia śledztwa przez inne prokuratury, zanim sprawa
trafiła do olsztyńskich śledczych. Chodzi m.in. o podejrzenie
uchybień procesowych związanych np. z anonimem, który w 2003 r.
trafił do akt sprawy i nie został zweryfikowany, a jak się później
okazało zawierał nazwiska osób zamieszanych w
przestępstwo.
Niewyjaśnionym dotąd zdarzeniem jest zaginięcie w czerwcu 2004
roku 16 tomów akt śledztwa. Dokumenty skradziono w Warszawie wraz
z samochodem funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego radomskiej
komendy wojewódzkiej. Policjantom postawiono zarzuty, ale później
postępowanie umorzono.
W czerwcu 2007 roku rodzina Krzysztofa Olewnika założyła
fundację, która ma pomagać rodzinom osób porwanych.
ab, ss, pap
Sprawdź Także Następujące Wpisy:
- Bez urlopu premier nie będzie dobrze rządził
- Po roku rządów Tusk wyjeżdża na Wyspy
- Doradcy Tuska: zakaz klapsa jest bez sensu!
- Palikot: Prezydent i tak jest chamski
- Zmarł Jan Machulski
Brak Komentujących Ten Wpis
Zostaw Swój Komentarz Poniżej